TO THE LAND OF SMILES AND BACK – VIETNAM, THAILAND, CAMBODIA (VTC) – PART 1

9 FEB 2015

Kiedy sięgam myślami wstecz, nie tak daleko, (…)  widzę siebie jakbym tam była. Przypominają mi się dzieci biegające po suchych polach Kambodży, ludzie siedzący na ulicach targów w Hanoi, czuję woń kadzideł w świątyniach, suchość powietrza, siłę wiatru i piasek w ustach na białych wydmach w Mui Ne.

Wyprawa egzotyczna i odległa, choć tak bliska sercu.
Zapraszam Was, abyście jeszcze raz przeżyli ze mną te chwile.

Zacznijmy od początku – w Ho Chi Minh City (Sajgon). Miasto zaskakujące. To tutaj mamy pierwszy kontakt z kulturą Wietnamu i z całą pewnością można poczuć się maleńkim, w tak wielkim świecie.

Z każdej strony atakują nas zapachy, wrażenia, sprzedawcy, motorki od których miasto aż się roi, a jednocześnie czuć spokój, nikt tu nigdzie się nie spieszy, miska ryżu jest aż o krok od nas, bo jedzenie można kupić na ulicy, świeże owoce na co drugim straganiku, a ludzie śpią w rozwieszonych to tu, to tam hamakach czy na swoich motorkach.

IMG_2138

IMG_2245

IMG_2143

IMG_2196

IMG_2217

IMG_2188_v1

IMG_2175_v1

Właśnie (!) – motorki, motorki i jeszcze raz motorki, które mimo różnych marek wszyscy nazywają Hondami, spływają na nieświadomego podróżnika z każdej strony, który czuje się odizolowany w tym morzu pojazdów. “Nigdy się nie cofajcie,” brzmiała porada przewodnika pierwszego dnia wyprawy.  “Posuwajcie się ostrożnie na przód, a masa was ominie”. Muszę przyznać, że mimo wszystko było to nie lada wyzwanie i raczej kwestia zaufania, którą z czasem się w sobie wyrabiało. Po 14 dniach można powiedzieć, że byliśmy zaprawieni w boju, pomijając drobny fakt, że raz czy dwa (ok, ok kilka) oszukałam przeznaczenie.

Powalała niezwykła wyobraźnia odnośnie tego, co można przewozić na tych niewielkich rozmiarów pojazdach, poczynając od różnego gabarytu pakunków, po drzewa kumkwatu, czy nawet oskórowane prosię (zdjęcie poniżej nie dla tych o delikatnych żołądkach ;p)

feestyleinstyle_ad.lens

Napisy “Chuc Mung Nam Moi” lub “Happy New Year” upchane były w witrynach sklepów, na większych budynkach oraz ułożone z kompozycji kwiatowych na chodnikach i trawnikach, ponieważ święto Tet (wietnamski Nowy Rok) wypadało 19 lutego 2015, czyli dokładnie na miesiąc od mojego przyjazdu.

W Sajgonie (ba! Wietnamie) szczególnie charakterystyczne są sieci kabli, porozwieszane po całym mieście, można rzec z dużą dozą dowolności; aczkolwiek jest w tym pewna nieprzenikniona i urokliwa logika. Jestem pewna, że jest specjalista, który wie dokładnie od czego są poszczególne kable i w minutę naprawia wszystkie usterki poprzez dodanie kolejnego ;p

freestyleinstyle_ad.lens

Następnego ranka wyruszyliśmy zwiedzać miasto i największe wrażenie zrobiły na mnie pagody Thien Hau i Nefrytowego Cesarza oraz zabytkowa Poczta Główna. W pagodzie Thien Hau można było wykupić modlitwę okresową (1$) zapisaną na różowym pergaminie i podwiesić ją, na spiralnych kadzidłach, pod sufitem świątyni lub na jednej ze ścian.
Odnalazłam tu siebie w detalach – niezwykłe zdobienia, zrównoważone bogactwo kolorów i rzeźbione ręcznie drewniane kolumny i ławy, a w powietrzu ciężka woń kadzidła. Niezwykle klimatyczne miejsce skłaniające do refleksji i wyciszenia, nawet jeżeli na co dzień nie jesteśmy zbytnio uduchowieni.
IMG_2328_v1

IMG_2308_v1

IMG_2298_v1

IMG_2388

IMG_2381

IMG_0373

IMG_2364

IMG_2361

IMG_2278

Poczta Główna była już w całkiem odmiennym charakterze, powstała gdy Wietnam był częścią tzw. Indochin Francuskich. Całość jest w stylu architektury klasycystycznej, a stalowa konstrukcja hali zaprojektowana została przez samego Gustave Eiffel. Jako miłośniczka starych map od razu spostrzegłam mapę po lewej stronie hali przedstawiającą linie telegraficzne w Wietnamie i Kambodży w roku 1892. Całość dopełniona przez rzędy budek telefonicznych oraz zegary pokazujące aktualną godzinę w różnych miejscach na świecie.

IMG_2432

IMG_2437
  IMG_2443

IMG_2444

Zatoka Ha Long wpisana jest na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Do serca zatoki dostaliśmy się klimatycznym stateczkiem. Najpiękniej było wczesnym rankiem, gdy mgła nie uniosła się jeszcze znad tafli wody i można było odnieść wrażenie, że nie ma linii horyzontu, a słońce próbowało się przedrzeć pierwszymi promieniami. Gdy mgła ustąpiła przywitały nas dziesiątki łódeczek w miętowo-żółtym kolorze, którymi mogliśmy popłynąć wgłąb jaskiń, między formacjami skalnymi.

IMG_2480

IMG_2499

IMG_2510

IMG_2513

IMG_2591

IMG_2543

20150122_043613
20150122_045552_v3
IMG_2547

IMG_2589

IMG_2619

Po powrocie, na statku, czekał na nas lunch z owoców morza przygotowany na kuchni pokładowej, który jednym przypadł do gustu bardziej, inni niestety musieli się zadowolić piwem ;). Udało mi się podpatrzeć jak Panowie przygotowywali dla nas te delicje.

IMG_2729

IMG_2725_v1

IMG_2730

IMG_2731

IMG_2732

Po drodze do Hanoi zatrzymaliśmy się w wiosce wytwórców ceramiki – Dong Trieu. Dla mnie istna gratka! Nie mogłam się oprzeć, aby nie spróbować swoich sił w zdobieniu naczyń w towarzystwie przemiłych kobiet z wioski oraz zgłębienia tej wiedzy tajemnej. Efekt swojej pracy oczywiście można było zakupić.

IMG_2742

IMG_2745

IMG_2748

IMG_0494

IMG_0495

IMG_0496

IMG_2756

Pierwszą atrakcją, którą udało nam się zobaczyć w Hanoi był pokaz wodnego teatru kukiełkowego, który część z nas rozbawił, a część mogła się przespać siedząc w ciasnych fotelikach. Szczerze mówiąc zgłębianie kultury Wietnamu przez teatr to jakby oczywisty punkt, jednak kontrowersyjny, 45 minut w ciasnych fotelikach, nie znając języka – może uśpić.

IMG_2848

Następnego ranka zwiedzaliśmy miasto. Szczególnie warte uwagi były Świątynia Literatury, wzniesiona w 1070 r., dla uczczenia chińskiego filozofa Konfucjusza, oraz Świątynia na Jednej Kolumnie z 1049 roku. Do pawilonu świątyni literatury, wspartego na czterech kamiennych filarach, o charakterystycznej, pomalowanej na czerwono drewnianej fasadzie, prowadzi nas droga wzdłuż drzew i sadzawek, w trakcie której możemy podziwiać to dzieło sztuki stworzone z elementów architektury i przyrody. Kultywowana jest tu nadal sztuka kaligrafii, więc na pamiątkę zakupiłam zdobiony, precyzyjny pędzel.

IMG_2907

IMG_2908

IMG_2914

IMG_2937
  IMG_2953

Po przejażdżce rykszami przez kolonialne stare miasto mieliśmy wolne popołudnie i była to niesamowita szansa na samodzielne poznanie bliżej miasta oraz jego mieszkańców. Niejednokrotnie zabłądziliśmy w gąszczu uliczek, które wyglądają podobnie, ale dzięki temu udało nam się zboczyć z wydeptanych ścieżek i trafić między innymi, wieczorową porą, na market uliczny, nie dla oczu turystów. Nie znaleźliśmy tam podróbek i innych artefaktów spreparowanych na potrzeby komercji, ale codzienność lokalnych mieszkańców. Także, ku uciesze męskiej części grupy, najtańsze w mieście piwo 333, którego stali się smakoszami.

IMG_3036

IMG_3038

IMG_3041

IMG_3051

IMG_0649

IMG_0651

IMG_3062

Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was opowieścią i ilością zdjęć bo nadchodzi jeszcze część druga i trzecia. Zapraszam na dalszą część wyprawy!

myname

DIˈZAIN IT FOR CHEAP – DIY SIMPLICITY SWEATSHIRT

Pod koniec roku sortowałam zawartość mojej szafy zgodnie z zasadami 5S ;). Część ubrań, tych których nie nosiłam przez ostatni rok, oddałam znajomym lub wrzuciłam do kontenerów. Znalazłam bluzę, którą kupiłam kilka lat wcześniej i nie przekonywał mnie nadruk, a była nieznoszona (nie znosiłam jej!) :).
Jednak jest czarna (czyli super), więc postanowiłam poddać ją recyklingowi (#fashionrecycling).

At the end of the year my wardrobe has undergone a 5S project ;). Part of the clothes, the ones I did not wear throughout the last year, I gave away either to my friends or tocharity. However, I found a sweatshirt that I bought several years back and it was still in perfect condition (well… I did not have the chance to wear it ;p). It’s advantage was the colour – black (great!), so I decided it deserved a new life, a simple life 🙂 (#fashionrecycling)

Wielkie umysły zawsze hołdowały prostocie.
Steve Jobs jest dla mnie inspiracją na co dzień:
Great minds have always praised simplicity.
Steve Jobs is one of my inspirations on a daily basis:
SIMPLE - Steve Jobs
tak jak Coco Chanel:
and Coco Chanel:
SIMPLICITY - Coco Chanel
tego się trzymam. (!)
this is what I stick to. (!)

Stąd więc pomysł na napis SIMPLICITY (przeciwieństwo do tego nadruku, który już był na bluzie). Napis wygląda jak napisany na maszynie – nie wyszedł idealny, ale przecież ja też nie jestem 😉
Therefore, I decided on an idea for a SIMPLICITY sweatshirt (totally opposite to what was on the sweatshirt in original). The inscription looks like it was typed with a typewriter – well, it’s not perfect, but I am not as well 😉

 
Do wykonania potrzebowałam/ I needed:
Stara bluza, (w tym przypadku czarna bluza z nadrukiem)/old sweatshirt
stary t-shirt, (w tym przypadku biały)/ old white t-shirt
wydruk napisu (SIMPLICITY)/ SIMPLICITY printout
czarna farba do odzieży/ black fabric paint
gąbeczka do farby/ little paint sponge
biała nić i igła/ white thread and a needle
nożyczki i precyzyjny nożyk/ scissors and a utility knife
papier do pieczenia/ freezer paper
Podsumowanie kosztów: koszt farby 8,50 PLN
(z czego farby wykorzystałam 1/10, czyli na 1 szt wychodzą grosze)
Cost summary: paint cost (1/10 of the container)

KROK 1: Czarną farbą zamalować wzór na bluzie.
STEP 1: Paint over the original iron-on with the black paint.
Simplicity - FreestyleInStyle   Simplicity - FreestyleInStyle
Simplicity - FreestyleInStyle
KROK 2: Odmierzyć prostokąt potrzebny do zakrycia wzoru i wyciąć z białego t-shirtu.
STEP 2: Cut out a rectangle from the white t-shirt to cover the iron-on.
Simplicity - FreestyleInStyle
KROK 3: Wyciąć napis z wydruku (opcjonalnie odrysować na papierze do pieczenia i wyciąć nożykiem).
STEP 3: Cut out the letters from the printout (optional – transfer the design onto a freezer paper and cut out with a precision knife).

Simplicity - FreestyleInStyleSimplicity - FreestyleInStyle
KROK 4: Przykleić taśmą napis do białego materiału i ruchem stemplującym nanieść czarną farbę.
KROK 5: Delikatnie zdjąć folię z napisu i zostawić do wyschnięcia ok 2h.
STEP 4: Place the inscription on the white piece of fabric and secure with a self adhesive tape. Start covering the inscription, using the black paint, with a stamp over movement of the sponge.
STEP 5: Carefully remove the paper and leave to dry for about 2h.
Simplicity - FreestyleInStyle
Simplicity - FreestyleInStyle
KROK 6: Przyfastrygować prostokąt materiału do bluzy.
STEP 6: Baste the white rectangle with SIMPLICITY to the sweatshirt.

Simplicity - FreestyleInStyle
KROK 7: Nosić z dumą 🙂
STEP 7: Wear proudly 🙂

Simplicity - FreestyleInStyle   Kliknij, aby powiększyć:
   Click to enlarge:

                Simplicity - FreestyleInStyle    Simplicity - FreestyleInStyle    Simplicity - FreestyleInStyle

Wiem, że tego typu tutoriali jest pełno w sieci, aczkolwiek świetne jest to jak wiele mamy możliwości, które ogranicza jedynie nasza wyobraźnia! Mogę odfastrygować naszywkę i zmienić jej kolor i napis – ilość kombinacji: nieograniczona.
I know that the Internet is swamped with this type of tutorials, however it’s amazing how many possibilities we have with this method – limited only by our imagination! I can re-baste the tab and change it’s colour or the word itself – the amount of combinations: limitless.

Można w ten sposób zrobić wyjątkowe poszewki na poduszki, zasłony i wszystko będzie dopasowane do naszego stylu.
You can make your own amazing, custom pillow cases or curtains and make them according to your style.

Porada/Advice:
1. Najpierw wypierzcie materiał, na którym będziecie malować. Na etykiecie mojej farby napisane jest, że do prania nadaje się dopiero po 3 tygodniach :)/
Wash fabrics before painting. The instruction on my paint says it needs 3 weeks before first wash.
2. Poprawki lepiej robić tym kolorem, którego używaliście do robienia napisu./
Make the corrections with the colour you used to make the inscription.

3. Papier do pieczenia odginał mi się w trakcie nanoszenia farby, więc następnym razem użyję grubego papieru A4./
Freezer paper started to fold during painting, so the next time I will use the printout on a thick A4 sheet.

Też zrobiliście takie przemiany? Podzielcie się ze mną nimi w komentarzach.
Aha! Bluza bierze udział w konkursie Zaladno #zalandodiy.
Trzymajcie kciuki! 😉

Did you make any projects similar to this one? Please share them with me in the comments. And o! I submitted the sweatshirt to Zalando DIY contest #zalandodiy. Keep your fingers crossed! 😉

Dzięki!
Thx.
myname

THE BRRRINTER BLISS

Witaj zimo!/ Hello winter!

Doczekałam się śniegu i pięknej słonecznej ZIMY.
Urodziłam się w zimie dlatego jest ona moją porą roku. Niekoniecznie lubię marznąć, ale z powodzeniem stosuję metodę ubierania się ‚na cebulę’, więc spacery zimą nie są mi straszne 🙂

I finally have my wish fulfilled. A through and through, snowy, sunny, amazing – WINTER.
I was born in winter time that’s why this is my time of the year. I’m not a fan of freezing to the bone, but I successfully practice wearing layers, sooo winter walks don’t scare me 🙂

Przyłączycie się?
Will you join in?
IMG_1189 IMG_1192 IMG_1194 IMG_1201

IMG_1202

IMG_1207

IMG_1220

Kliknij zdjęcie, aby powiększyć:
Click the picture to enlarge:
IMG_1230 IMG_1236 IMG_1244 IMG_1245 IMG_1255 IMG_1257 IMG_1267_re IMG_1247

IMG_1264

Lubię wszędzie ze sobą ciągać aparat (a jest to parę kilo – jestem pewna, że coś o tym wiecie 🙂 i chciałam się z Wami podzielić efektami.
Mam nadzieję, że Wam się podobał spacer ze mną po Mazurach.
U Was też jest tak pięknie?

I carry my camera everywhere with me (and it weighs a few pounds – I’m sure you know 🙂 and I wanted to share the results with you.
Hope you liked the pics and a stroll with me in Polish Mazury!

myname