TO THE LAND OF SMILES AND BACK – VIETNAM, THAILAND, CAMBODIA (VTC) – PART 1

9 FEB 2015

Kiedy sięgam myślami wstecz, nie tak daleko, (…)  widzę siebie jakbym tam była. Przypominają mi się dzieci biegające po suchych polach Kambodży, ludzie siedzący na ulicach targów w Hanoi, czuję woń kadzideł w świątyniach, suchość powietrza, siłę wiatru i piasek w ustach na białych wydmach w Mui Ne.

Wyprawa egzotyczna i odległa, choć tak bliska sercu.
Zapraszam Was, abyście jeszcze raz przeżyli ze mną te chwile.

Zacznijmy od początku – w Ho Chi Minh City (Sajgon). Miasto zaskakujące. To tutaj mamy pierwszy kontakt z kulturą Wietnamu i z całą pewnością można poczuć się maleńkim, w tak wielkim świecie.

Z każdej strony atakują nas zapachy, wrażenia, sprzedawcy, motorki od których miasto aż się roi, a jednocześnie czuć spokój, nikt tu nigdzie się nie spieszy, miska ryżu jest aż o krok od nas, bo jedzenie można kupić na ulicy, świeże owoce na co drugim straganiku, a ludzie śpią w rozwieszonych to tu, to tam hamakach czy na swoich motorkach.

IMG_2138

IMG_2245

IMG_2143

IMG_2196

IMG_2217

IMG_2188_v1

IMG_2175_v1

Właśnie (!) – motorki, motorki i jeszcze raz motorki, które mimo różnych marek wszyscy nazywają Hondami, spływają na nieświadomego podróżnika z każdej strony, który czuje się odizolowany w tym morzu pojazdów. “Nigdy się nie cofajcie,” brzmiała porada przewodnika pierwszego dnia wyprawy.  “Posuwajcie się ostrożnie na przód, a masa was ominie”. Muszę przyznać, że mimo wszystko było to nie lada wyzwanie i raczej kwestia zaufania, którą z czasem się w sobie wyrabiało. Po 14 dniach można powiedzieć, że byliśmy zaprawieni w boju, pomijając drobny fakt, że raz czy dwa (ok, ok kilka) oszukałam przeznaczenie.

Powalała niezwykła wyobraźnia odnośnie tego, co można przewozić na tych niewielkich rozmiarów pojazdach, poczynając od różnego gabarytu pakunków, po drzewa kumkwatu, czy nawet oskórowane prosię (zdjęcie poniżej nie dla tych o delikatnych żołądkach ;p)

feestyleinstyle_ad.lens

Napisy “Chuc Mung Nam Moi” lub “Happy New Year” upchane były w witrynach sklepów, na większych budynkach oraz ułożone z kompozycji kwiatowych na chodnikach i trawnikach, ponieważ święto Tet (wietnamski Nowy Rok) wypadało 19 lutego 2015, czyli dokładnie na miesiąc od mojego przyjazdu.

W Sajgonie (ba! Wietnamie) szczególnie charakterystyczne są sieci kabli, porozwieszane po całym mieście, można rzec z dużą dozą dowolności; aczkolwiek jest w tym pewna nieprzenikniona i urokliwa logika. Jestem pewna, że jest specjalista, który wie dokładnie od czego są poszczególne kable i w minutę naprawia wszystkie usterki poprzez dodanie kolejnego ;p

freestyleinstyle_ad.lens

Następnego ranka wyruszyliśmy zwiedzać miasto i największe wrażenie zrobiły na mnie pagody Thien Hau i Nefrytowego Cesarza oraz zabytkowa Poczta Główna. W pagodzie Thien Hau można było wykupić modlitwę okresową (1$) zapisaną na różowym pergaminie i podwiesić ją, na spiralnych kadzidłach, pod sufitem świątyni lub na jednej ze ścian.
Odnalazłam tu siebie w detalach – niezwykłe zdobienia, zrównoważone bogactwo kolorów i rzeźbione ręcznie drewniane kolumny i ławy, a w powietrzu ciężka woń kadzidła. Niezwykle klimatyczne miejsce skłaniające do refleksji i wyciszenia, nawet jeżeli na co dzień nie jesteśmy zbytnio uduchowieni.
IMG_2328_v1

IMG_2308_v1

IMG_2298_v1

IMG_2388

IMG_2381

IMG_0373

IMG_2364

IMG_2361

IMG_2278

Poczta Główna była już w całkiem odmiennym charakterze, powstała gdy Wietnam był częścią tzw. Indochin Francuskich. Całość jest w stylu architektury klasycystycznej, a stalowa konstrukcja hali zaprojektowana została przez samego Gustave Eiffel. Jako miłośniczka starych map od razu spostrzegłam mapę po lewej stronie hali przedstawiającą linie telegraficzne w Wietnamie i Kambodży w roku 1892. Całość dopełniona przez rzędy budek telefonicznych oraz zegary pokazujące aktualną godzinę w różnych miejscach na świecie.

IMG_2432

IMG_2437
  IMG_2443

IMG_2444

Zatoka Ha Long wpisana jest na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Do serca zatoki dostaliśmy się klimatycznym stateczkiem. Najpiękniej było wczesnym rankiem, gdy mgła nie uniosła się jeszcze znad tafli wody i można było odnieść wrażenie, że nie ma linii horyzontu, a słońce próbowało się przedrzeć pierwszymi promieniami. Gdy mgła ustąpiła przywitały nas dziesiątki łódeczek w miętowo-żółtym kolorze, którymi mogliśmy popłynąć wgłąb jaskiń, między formacjami skalnymi.

IMG_2480

IMG_2499

IMG_2510

IMG_2513

IMG_2591

IMG_2543

20150122_043613
20150122_045552_v3
IMG_2547

IMG_2589

IMG_2619

Po powrocie, na statku, czekał na nas lunch z owoców morza przygotowany na kuchni pokładowej, który jednym przypadł do gustu bardziej, inni niestety musieli się zadowolić piwem ;). Udało mi się podpatrzeć jak Panowie przygotowywali dla nas te delicje.

IMG_2729

IMG_2725_v1

IMG_2730

IMG_2731

IMG_2732

Po drodze do Hanoi zatrzymaliśmy się w wiosce wytwórców ceramiki – Dong Trieu. Dla mnie istna gratka! Nie mogłam się oprzeć, aby nie spróbować swoich sił w zdobieniu naczyń w towarzystwie przemiłych kobiet z wioski oraz zgłębienia tej wiedzy tajemnej. Efekt swojej pracy oczywiście można było zakupić.

IMG_2742

IMG_2745

IMG_2748

IMG_0494

IMG_0495

IMG_0496

IMG_2756

Pierwszą atrakcją, którą udało nam się zobaczyć w Hanoi był pokaz wodnego teatru kukiełkowego, który część z nas rozbawił, a część mogła się przespać siedząc w ciasnych fotelikach. Szczerze mówiąc zgłębianie kultury Wietnamu przez teatr to jakby oczywisty punkt, jednak kontrowersyjny, 45 minut w ciasnych fotelikach, nie znając języka – może uśpić.

IMG_2848

Następnego ranka zwiedzaliśmy miasto. Szczególnie warte uwagi były Świątynia Literatury, wzniesiona w 1070 r., dla uczczenia chińskiego filozofa Konfucjusza, oraz Świątynia na Jednej Kolumnie z 1049 roku. Do pawilonu świątyni literatury, wspartego na czterech kamiennych filarach, o charakterystycznej, pomalowanej na czerwono drewnianej fasadzie, prowadzi nas droga wzdłuż drzew i sadzawek, w trakcie której możemy podziwiać to dzieło sztuki stworzone z elementów architektury i przyrody. Kultywowana jest tu nadal sztuka kaligrafii, więc na pamiątkę zakupiłam zdobiony, precyzyjny pędzel.

IMG_2907

IMG_2908

IMG_2914

IMG_2937
  IMG_2953

Po przejażdżce rykszami przez kolonialne stare miasto mieliśmy wolne popołudnie i była to niesamowita szansa na samodzielne poznanie bliżej miasta oraz jego mieszkańców. Niejednokrotnie zabłądziliśmy w gąszczu uliczek, które wyglądają podobnie, ale dzięki temu udało nam się zboczyć z wydeptanych ścieżek i trafić między innymi, wieczorową porą, na market uliczny, nie dla oczu turystów. Nie znaleźliśmy tam podróbek i innych artefaktów spreparowanych na potrzeby komercji, ale codzienność lokalnych mieszkańców. Także, ku uciesze męskiej części grupy, najtańsze w mieście piwo 333, którego stali się smakoszami.

IMG_3036

IMG_3038

IMG_3041

IMG_3051

IMG_0649

IMG_0651

IMG_3062

Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was opowieścią i ilością zdjęć bo nadchodzi jeszcze część druga i trzecia. Zapraszam na dalszą część wyprawy!

myname

SMALL CHANGE, BIG DIFFERENCE – DINING SPACE #1

Wiecie już, że kocham drewno…

W części salonu – szumnie nazywanej jadalnią – występuje ono pod postacią ciężkiego drewnianego stołu 130cmx70cm. Jeszcze nie jest taki, jaki sobie wymarzyłam – wykonany z drewna z odzysku, prawie nie obrobiony – ale na chwilę obecną ten, który mam, świetnie się sprawdza.

Natomiast sen z powiek spędzały mi krzesła, które „przygniatały” urok mojego drewnianego stołu. Kupione w IKEI na szybko 3 lata temu, tak samo szybko zaczęły mnie irytować 😉
Zajęło mi to trochę czasu, ale wreszcie znalazłam środki i wystarczającą motywację do zmiany. Postanowiłam zamienić ciężkie krzesła – na metalowe inspirowane krzesłami Tolix w połączeniu z żółtymi, metalowymi krzesłami z IKEI.

Chciałam rozjaśnić trochę moje wnętrze w niekoniecznie „bezpieczny” sposób, wprowadzić kolor, który będzie współgrał i podkreślał koncepcję, którą będę realizować w kuchni (kliknij mnie i dowiedz się więcej).
Do wersji ostatecznej jeszcze daleka droga, ale jestem już bliżej niż dalej.
O wszystkich zmianach dowiecie się wkrótce 🙂

Zdjęcia przed: IMG_7638
IMG_7628 Zdjęcia po:

freestyleinstyle_dining space18

freestyleinstyle_dining space17
freestyleinstyle_dining space16
freestyleinstyle_dining space15
freestyleinstyle_dining space14
freestyleinstyle_dining space13
freestyleinstyle_dining space12
freestyleinstyle_dining space11
freestyleinstyle_dining space10
freestyleinstyle_dining space9
freestyleinstyle_dining space8
freestyleinstyle_dining space7

freestyleinstyle_dining space6
freestyleinstyle_dining space5

freestyleinstyle_dining space4

freestyleinstyle_dining space3
freestyleinstyle_dining space2
freestyleinstyle_dining space1

Co myślicie o tej zmianie?
Podzielcie się ze mną przemyśleniami w komentarzach 🙂
Dzięki!

myname

MAKERS GONNA MAKE – DIY CREAM PAPER ROSETTES WREATH

Przyznaję – święta wiosenne mnie zaskoczyły. Pomiędzy wyjazdami służbowymi miałam niewiele czasu, aby się do nich specjalnie przygotować. Dlatego, niestety, nie mam pomalowanych jajeczek i zajączków na stole.

W ostatniej chwili pobiegłam do kwiaciarni po świeże, cięte kwiaty oraz hiacynt w doniczce. Znalazłam też styropianowe koło (30cm), które postanowiłam wykorzystać do zrobienia wianka. Sprawdził się w przypadku świąt Bożego Narodzenia (sprawdź tutaj), więc wiedziałam, że i tym razem z pewnością odmieni wnętrze.

W pierwszej chwili chciałam wykorzystać cięte kwiaty, ale po szybkich obliczeniach (1szt/4pln), koszty uznałam za przesadzone. Postanowiłam więc róże zrobić sama –  z… papieru.

Jak się do tego zabrać?
1. Potrzebne będzie koło styropianowe – użyłam koła o średnicy 30cm.

rose wreath_freestyleinstyle1
2. Arkusze papieru A4. Moje róże są kremowe/waniliowe.

rose wreath_freestyleinstyle2
3. Arkusz A4, zginamy na 3 wg dłuższej krawędzi i raz na pół.
Dzięki temu otrzymamy (po rozłożeniu/rozcięciu) 6 okienek.

rose wreath_freestyleinstyle3

4. Aby przyspieszyć sobie pracę, nie rozkładałam arkusza, tylko od razu wycinałam owal/koło (zależy jak wyjdzie :)) nie musi być idealne.

rose wreath_freestyleinstyle4
rose wreath_freestyleinstyle5

5. Następnie wycinamy spiralę wewnątrz koła. Sprawdziłam kilka opcji i najlepsza jest jeżeli spirala jest mniej więcej takiej samej szerokości na całej długości.

rose wreath_freestyleinstyle6

6. Zwijanie zaczynamy od zewnętrz do wewnątrz.

rose wreath_freestyleinstyle7

7. Najlepszą techniką zwijania było przytrzymanie dwóch krawędzi – kciukiem i palcem środkowym i zwijanie drugą ręką. Powstawały róże bardzo symetryczne i ścisłe. Warto jest podkleić końcówkę spirali – podstawę róży – do reszty pąka kwiatu. Po kilku sztukach nabiera się takiej wprawy, że można zwijać z zamkniętymi oczami 🙂

rose wreath_freestyleinstyle10

rose wreath_freestyleinstyle8

8. Gdy miałam już zwiniętą wystarczającą ilość róż, przymocowałam je klejem na gorąco do styropianowej bazy.

rose wreath_freestyleinstyle11

Do wykonania wianka zwinęłam około 160 róż. Całość zajęła mi 5 godzin, ale zdecydowanie było warto!

A koszty?

– koło styropianowe – 5 PLN
– 26 kolorowych arkuszy A4 – 2,50 PLN
– klej – 1 PLN
RAZEM: 8,50 PLN

Zachwyceni? Ja totalnie! 🙂

rose wreath_freestyleinstyle12
rose wreath_freestyleinstyle14

Mix białych tulipanów i białych goździków, przycięłam i włożyłam do konewki, który pełni funkcję wazonu.
freestyleinstyle_flowers in a
Nie ma co więcej rozpisywać – wszystko widać na zdjęciach! 🙂

rose wreath_freestyleinstyle16
rose wreath_freestyleinstyle17
rose wreath_freestyleinstyle12
rose wreath_freestyleinstyle21
rose wreath_freestyleinstyle22
rose wreath_freestyleinstyle23
rose wreath_freestyleinstyle24

rose wreath_freestyleinstyle19

Mam nadzieję, że zachęciłam Was do zrobienia podobnych ozdób, szczególnie, że możemy wykorzystać taki projekt jako pomysł na spędzenie czasu z rodziną.

Im więcej osób zwija, tym krótszy czas przygotowania 🙂

Wesołych Świąt!

myname

BEFORE&AFTER – MUDROOM MAKEOVER #1 RUNNEN IKEA HACK

LIPIEC 2014: Wszystko zaczęło się od tego zdjęcia:

czarno-biale-plytki-w-przedpokoju_1
Pomyślałam, że te płytki świetnie podkreśliłyby mój niewielki przedpokój o wymiarach 108 x 141 cm (1,53 m2) + wnęka zabudowana szafą z drzwiami przesuwnymi 41 x 116 cm (0,48 m2).

Rozpoczęłam poszukiwanie płytek. Zwiedziłam kilka sklepów lokalnych i niestety dowiedziałam się, że:
„polski klient nie jest zainteresowany tego typu płytkami, dlatego nie sprowadzamy”.

Nie miało to dla mnie kompletnie żadnego sensu, więc z pomocą przyszedł internet. Oferta też nie powalała, ale można było już z czegoś wybierać. Jednak często spotykałam się z wymiarem płytki ze ściętymi rogami 30×30 cm, co w przypadku mojego przedpokoju nie oddałoby charakteru płytek. Metamorfoza miała być szybka i nisko budżetowa, więc miałam te płytki położyć sama. Nie chciałam też kupować online, aby się przekonać, że ostatecznie płytki są za duże/za małe, kolor bardziej kremowy niż biały, itd. Odłożyłam na chwilę tą metamorfozę czekając na inspirację.

Nie minęły dwa tygodnie, gdy wpadłam na szalony pomysł. Przeglądając ofertę ogrodową IKEA, w oko wpadły mi płytki ogrodowe RUNNEN.
runnen_IKEA hack
Płyty układa się na ‚klik’, bo są na plastikowym stelażu, który można dociąć, aby do pasować do swojej przestrzeni. Rozmyślałam jak będą się prezentować we wnętrzu, lecz przy założeniu, że mają wymiar 30 x 30 cm, i będę potrzebowała tylko 12 pełnych płyt + kilka do docięcia, czyli 2 opakowania (159,98 PLN), postanowiłam zrealizować pomysł.

1. Podłoga PRZED, płytki kamienne

mudroom_IKEA_runnen_hack_3
2. Drzwi przesuwne zabudowanej wnęki – 1 część rattan? druga lustro.

mudroom_IKEA_runnen_hack_4
3. 11 płyt ułożonych bez docinania.

mudroom_IKEA_runnen_hack_5
4. Podłoga PO z dociętymi płytami. Używałam wyrzynarki, nawet do przecinania plastiku, bo było to proste i szybkie rozwiązanie.

mudroom_IKEA_runnen_hack_1
5. Niektóre płytki musiałam dociąć do wymiaru przy listwie od wejścia i przy drzwiach do salonu.

mudroom_IKEA_runnen_hack_2
Ale… przecież miały być czarno-białe 🙂
Po wymierzeniu płytek zdecydowałam, które będą białe, które czarne i zabrałam się do lakierowania. Użyłam lakierów – emalii alkidowej – czarnej i białej (ok 13 PLN – 0,36 l) oraz lakieru do podłóg (0,75l – ok 40 PLN, aby zabezpieczyć drewno przed wodą (puchnięciem, wyginaniem) i ścieraniem się lakieru.

mudroom_IKEA_runnen_hack_6
mudroom_IKEA_runnen_hack_7
mudroom_IKEA_runnen_hack_8
mudroom_IKEA_runnen_hack_12

mudroom_IKEA_runnen_hack_11
Wnioski PO:
1. POWIERZCHNIA – trzeba mieć sporo miejsca na schnięcie płytek, nałożyłam 2 warstwy białego lakieru i 1 warstwę czarnego.
Każdorazowo po nałożeniu warstwy, musiała schnąć min 24h + ostatnia warstwa lakieru nawierzchniowego ok 3h.
2. CZAS – samo ułożenie płytek było bardzo przyjemne i zajęło max 3h, jednak lakierowanie zajęło mi ok. tygodnia (zważając na czas schnięcia), jednak miałam też spore przerwy w pracy, więc prace rozciągnęły mi się do miesiąca.
Jeżeli podeszłabym do tego projektu raz jeszcze – użyłabym lakieru w spray’u sądzę, że byłoby szybciej.
3. ZALETY – rozwiązanie, które możemy szybko zdemontować;
piasek nie niesie się do salonu bo zostaje pod płytkami (dla mnie wcześniej koszmar w salonie!); łatwe czyszczenie – można podnieść, wystarczy wilgotny mop.
4. KOSZT – 159,98 PLN + 2x 13 PLN + 1x 40 PLN = 225,98 PLN

A jaki był efekt, czy było warto? Oceńcie sami 🙂
SIERPIEŃ 2014
mudroom_IKEA_runnen_hack_16
mudroom_IKEA_runnen_hack_15
mudroom_IKEA_runnen_hack_14
mudroom_IKEA_runnen_hack_13
Z efektu jestem bardzo zadowolona i siedem miesięcy później (marzec 2015) mogę powiedzieć, że płytki nadal wyglądają super, co zobaczycie w kolejnych postach dotyczących zmiany przedpokoju, a będzie się działo, bo zdemontowałam szafę!

Jesteście ciekawi?
Do zobaczenia!

myname

PINSPIRATION – VINTAGE OFFICE

Jeżeli jesteście kinomanami, chociaż w niewielkim stopniu – wiecie, że scenografia filmowa to sztuka – może uczynić film lub go położyć. Jestem pewna, że pamiętacie niesamowicie klimatyczne biuro archeologa i podróżnika – Indiany Jonesa.

Gdy powstała pierwsza część filmu (1981r.) nie było mnie jeszcze na świecie, ale gdy oglądałam go po raz pierwszy jako mała dziewczynka – z odrobiną już świadomości 😉 – zapamiętałam to biuro i chciałam, gdy dorosnę, mieć takie samo.

Dla niektórych – zbyt duszne, ciężkie, zagracone – dla mnie inspirujące, przesycone czasem, ciepłem, historią, bogate w faktury, przytulne miejsce w którym można się zaszyć i być sam na sam ze swoją kreatywnością.

Indys_office

Idąc za słowami geniusza:

Einstein - clean desk
Choć od momentu, gdy dorosłam minęło już trochę czasu, zamiłowanie pozostało. Zawsze przywożę pamiątki z podróży typowe dla danego miejsca i kultury, najczęściej rękodzieło. Dodatkowo zabieram piasek,
a potem tworzę z niego kompozycje w szklanych słoiczkach. Do tej pory brakuje mi miejsca, gdzie mogłabym je należycie wyeksponować.

Wiecie już, że moje biuro przeszło metamorfozę, wykończeniową (przed i po #1) oraz zaprezentowałam pomysły na wnętrze w postaci moodboardu i dwóch projektów graficznych (przed i po #2).

Zebrałam dla Was masę ciekawych zdjęć na których styl prezentuje się rewelacyjnie:

89c9389ebfa2d2a6f1bf6c3d98119840
5bf0dbea0f9c049a9a66b14e82402e55
7d97ff3de35e27523cc8408714db1746
9d364f6bf25f97772921e6bb144d2696
21c5107a47811dc59d3fdad69d93b122
72c6545ddad595e42b6d3c8e9688a320
30c0b7bbd4c9a42481c0b7641286f19b
98c6ffd55e850b31036c1886cb5fcbd2-2
448df05cf776b5d6cba3b07b89dc6f6e
39229f5bb741fd56fd3d13b6d77a3b46
81958a81f66e1adbbefd614fd76592e8-2
a6fc95e7cff48eafd0d0e5206898b6b1
a4383027343821061ea28dec05a6803f
c8895d0d5986bfb6d5b3de2ac438baf6
Vintage Office
dba6869119b2631215add1aa930c658eimg52c
f44f8ed4dbd8d37571978110fbaef3dc
bdcac6b58789c9211a419c6e149b1d30

fa70f9f29dd462aa2b458c860c8ac33a
Zródło: Pinterest

Mam nadzieję, że mój zbiór do Was przemawia 🙂
A czy Wy też odważylibyście się na wersję vintage Waszego domowego biura?
A może też jeszcze nie macie biura i w takim stylu chcecie je urządzić?
Podzielcie się ze mną swoimi odczuciami w komentarzach!

myname

BEFORE&AFTER – HOME OFFICE MAKEOVER #2

Po ośmiu miesiącach, z żółtego, zaśmieconego przypadkowymi meblami pokoju powstała szara baza pod moje biuro, o czym możecie przeczytać tutaj. To chyba najdłuższa metamorfoza w historii, ale najgorsze już za mną (chyba ;p).

Stworzyłam moodboard pod projekt wnętrza, który uwzględnia i łączy moje pasje i wyobrażenie o tym jak powinna wyglądać kreatywna przestrzeń do pracy, mam nadzieję, w spójną całość.

Chcę, aby wystrój tego pomieszczenia był ponadczasowy, oczywiście elementy ruchome mogą podlegać trendom, jednak chcę, aby ogólny charakter biura był vintage i jednocześnie prosty.
Stąd stara maszyna do pisania, globusy i orby, mapy na ścianach i stare szkice. Mam zaplanowanych kilka projektów DIY w tym wnętrzu, których sama się nie mogę doczekać 🙂

Ehh żeby tylko doba miałaby 48 godzin 😉 znacie to prawda?

Kolorystyka to szarości, czerń, miedź, złoto, drewno. Chcę zastosować we wnętrzu blachę perforowaną oraz stare metalowe akcesoria, aby całość nabrała charakteru.

FreestyelInStyle_home office_moodboard
Poniżej rzuty pomieszczenia w stanie surowym:
1. Widok z góry, ehhh cudowny kształt, bardzo ustawny 🙂

top_down_home office
2. Widok z wejścia – skośne okna są moim ulubionym aspektem pokoju.

home office_2
3. Widok spod okna na wejście oraz na dwie wnęki.

home_office_3
Widzicie tą głęboką wnękę? Spędza mi sen z powiek 😉
W najwyższym miejscu ma 1,9m, w miejscu gdzie zaczyna się skos – 1m.
Głębokość 1,4 m. Mam wiele pomysłów na jej zagospodarowanie, choć żaden nie wydaje się być idealny.

Poniżej dwa projekty wnętrza w wersji graficzno-przestrzennej 🙂

Wersja I
Rzut z góry, rozmieszczenie mebli.

home_office4
Widok z wejścia. Na skośnej ścianie pomiędzy oknami zawieszę platat z księżycem (fazy lub eksploracje – jeszcze się nie zdecydowałam). Myślę, że wieczorami będzie wyglądało szczególnie ciekawie, gdy prawdziwy księżyc będzie zaglądał przez okna.
Na ścianie obok czarno-złota mapa świata, z mini chorągiewkami w miejscach, które zwiedziliśmy oraz pod nią siatka budowlana ze spinaczami do rozmieszczenia grafik i bieżących inspiracji – moodboard w wersji real.
Poniżej regał/stolik ze starej walizki, niedokładnie polakierowany miętową farbą.

home_office5
Nad szarą komodą we wnęce planuję rozmieścić stare zegary lub stylizowane na stare oraz inne tego typu zdobyczne na aukcjach internetowych. Jeżeli ktoś Ciebie przebija na aukcji to najprawdopodobniej ja, wybacz, hehe 🙂

home_office6
„Starocie” nad komodą.

home office_9
Zbliżenie na stolik/regał z walizki.

home office_10
We wnęce poza komodą SPRUTT z IKEA znajdzie się wygięte tapicerowane krzesło lub duży dziergany puf (nadal nie mogę się zdecydować 🙂 a na ścianie regał – kompozycja z heksagonalnych półek.

home office_11
home_office8
Wersja II
Rzut z góry, rozstawienie mebli.

Zmieniłam układ biurek i dodałam komodę pod skosem. Zyskuję dzięki temu stół roboczy 120×120 do projektów oraz więcej przestrzeni do przechowywania materiałów do DIY, dzięki drobnym szufladkom.

home_office_v2_6
Taboret ustąpił miejsca dzierganej pufie.

home office_v2_1
Pod siatkę trafiła tapicerowana ławka, choć zastanawiam się, czy lepiej nie sprawdziłby się metalowy industrialny hocker, który byłby poręczniejszy w wielu sytuacjach 🙂

home office_v2_3
home office_v2_4
home office_v2_5
home office_v2_8
home office_v2_10
Różnica między dwoma projektami jest w teorii minimalna, w praktyce, różnią się funkcjonalnością i ilością wolnej przestrzeni.
Każdy układ ma swoje plusy i minusy.
Pierwszy jest bardziej minimalistyczny, w drugim więcej się dzieje i dzięki temu jest bardziej przytulny.

Powiedzcie, która wersja Wam się bardziej podoba?
A może macie jakieś sugestie? Podzielcie się nimi ze mną 🙂

Dzięki!
myname

BEFORE&AFTER – HOME OFFICE MAKEOVER #1

Właśnie sobie zdałam sprawę, że od momentu kiedy zaczęłam przemianę tego pomieszczenia, minęło osiem miesięcy, a nawet nie jestem bliska ukończenia projektu. To nic, że w tym samym czasie, wzięłam się za pralnię, spiżarnię, sypialnię, przedsionek i kuchnię ;p ehhh

Najpierw chciałabym Wam pokazać jak przed zmianą wyglądało to pomieszczenie o bliżej nieokreślonej funkcjonalności. W tym pomieszczeniu było wszystko i nic, szafa, wieszak z ubraniami, suszarka i inne sprzęty, ogólnie śmietnik, którego nie miałam czasu uporządkować od kiedy się wprowadziłam. Macie takie pomieszczenia w domu? Jak na nie patrzę to słyszę dźwięk, jakby ktoś paznokciami po tablicy drapał 🙂
Pokój dosyć trudny, duże skosy, nieporęczna wnęka także ze skosem, bardzo dziwny kształt pomieszcznienia, który pokażę Wam na rzucie z góry.

Wybaczcie mi proszę zdjęcia „przed”, są zrobione telefonem.

Oto proszę, przedstawiam Wam… żółty pokój – werble – ta daaaammmm:
1. Skośna, dosyć głęboka i ciemna wnęka.
IMG_84582. Wnęka nr 2 przy wejściu – płytka i podłużna. (z praniem – wybaczcie:)
IMG_84593. Ściana na przeciwko wejścia, na której stała nieduża szafa.
IMG_84604. Skosy z oknami i lustro postawione, aby było.
IMG_84615. Widok ze schodów na szafę i widać na niej moją toaletkę.
IMG_84636. Toaletka.

IMG_8456

W lipcu zrobiliśmy malowanie. Na jednym ze zdjęć powyżej widać, że testowałam różne odcienie szarości, na szczęście nie było ich 50 🙂 Ostatecznie stanęło na kolorze Stalowy Świt z LuxDecor i jestem bardzo zadowolona. Kolor nie jest za ciemny, ani za jasny, coś dla tych, którzy szukają szarości idealnej.

Poniżej zdjęcia po odświeżeniu pokoju (lipiec 2014):
home office - freestyleinstyle
home office - freestyleinstyle
home office - freestyleinstyle
home office - freestyleinstyle
home office - freestyleinstyle
home office - freestyleinstyle
Pokój wizualnie zrobił się większy. Niestety, wrzucałam do niego coraz to nowe znaleziska i materiały do DIY „tylko na chwilkę” 🙂 i tak to wyglądało w grudniu:

IMG_1829

Postanowiłam więc, mimo ograniczonych środków, zagospodarować pokój chociaż w minimalnym stopniu.

Zaczęłam od określenia funkcjonalności. Z racji tego, że brakowało mi miejsca do pracy, a większość materiałów i tak już leżała porozkładana w całym pokoju – zapadła decyzja – biuro.

BIURKO – początkowo miało być pływające (ciągła płyta od ściany do ściany), ale konstrukcja jednej ze ścian – z płyty kartonowo-gipsowej – stawiała 3m biurko pod znakiem zapytania, a wycena pod wymiar brzmiała 1 800 PLN. Moim zdaniem zdecydowanie za drogo, zdecydowałam się na opcję alternatywną, mniej ingerującą w otoczenie (bo przecież mogę zmienić zdanie i postawić biurko na środku ;p) – dwa biurka złożone z dwóch kozłów ODDVALD z IKEA oraz blatu LINNMON 120×60 na wysoki połysk.

IMG_5170
IMG_5173
IMG_5167

IMG_5174
IMG_5176
IMG_5182

FreestyleInStyle - HomeOffice
Skośna nieporęczna wnęka została wzbogacona o oświetlenie punktowe i  komodę SPRUTT z IKEA, która pomieściła wszystkie moje pędzelki, farbki, tasiemki i narzędzia, a mimo wszystko mam nadal pełno miejsca do zagospodarowania. Zakup w pełni trafiony.
P.s. mówiłam Wam już jak lubię skręcać meble z IKEA? 🙂 Zabawa jak puzzle tyle, że dla dorosłych. Złożenie komody było wyjątkowo proste, a rezultat – jak dla mnie – bardziej niż satyfakcjonujący.

FreestyleInStyle - HomeOffice

FreestyleInStyle - HomeOffice

FreestyleInStyle - HomeOffice
Wąską wnękę przy drzwiach wypełniła komoda ze szklanymi drzwiami i półka CD jako nadstawka. Ozdoby tymczasowe, aby nie było zbyt pusto.

FreestyleInStyle - HomeOffice
FreestyleInStyle - HomeOffice
FreestyleInStyle - HomeOffice
FreestyleInStyle - HomeOffice
FreestyleInStyle - HomeOffice
Zestawienie before&after:

before&after_1
before&after_2
before&after_3
before&after_4

Ile mnie to wszystko wyniosło?

szafka SPRUTT – 339 PLN
2x blat LINNMON – 59 PLN
4x kozioł ODDVALD – 40 PLN
lampka FORSÅ – 59,99 PLN
kosz miedziany H&M – 29,90 PLN
Farba Lux Decor Stalowy Świt (5l) – 76,90 PLN
(bardzo wydajna została mi 1/2 opakowania)
szara komoda sosnowa – przeniesione z innego pokoju.

RAZEM: 783, 79 PLN

Tak oto powstała szara baza pod mój pomysł zaaranżowania domowego biura, który pokażę Wam w następnym poście 🙂
Do zobaczenia!

myname

DI’ZAIN IT FOR CHEAP – HIMMELI FAUX COPPER MOBILE

Nieprzerwalnie ogarnięta obsesją na punkcie niezmierzonych możliwości tworzenia różnorodnych form Himmeli, jeszcze przed wyjazdem, w styczniu, popełniłam kolejne. Na pewno nie trudniejsze, troszkę podobne, a jednak całkiem odmienne.
Materiały potrzebne do wersji z metalowej rurki wyniosły mnie 63 PLN.
W wersji, którą zobaczycie poniżej to koszt ok. 5 PLN
Już wiecie jakiego budulca użyłam? 🙂
Słomki do napojów. Ta daaam!

SŁOMKI 1 PLN
METALICZNA FARBA W SPRAY’U 12 PLN [zużyłam max 1/4 puszki].

1. Materiały potrzebne do wykonania.
Słomki należy dociąć nożyczkami do wymiarów, a do wykonania diamentu potrzebowałam: 6x 19cm, 6x 14cm oraz 12x 9,5cm.

materials_FreestyleInStyle

2. W opisie może wydawać się skomplikowane, ale na prawdę takie nie jest. Najlepiej nawlec nitkę na igłę i „pstrykać” w końcówkę igły przez tunel słomki.
Zaczęłam od połączenia 14cm rurki z dwiema 19 cm i zawiązania nitki ściśle przy łączeniu u góry. Do powstałego trójkąta dołączyłam krótką rurkę u dołu i dłuższą jako ramię trójkąta i kontynuowałam aż do uzyskania 6 ramiennego stożka.
Resztę konstrukcji dobudowałam z rurek 9,5 cm, przyłączonych jako boki i podstawa.

combined_straws_FreestyleInStyle

3. Bryła przed lakierem. Stworzenie jej zajęło mi 15 min.
Jeżeli konstrukcja jest niestabilna można ją poprawić przez przeciągnięcie dodatkowych nitek lub metalowego drucika i mocne zawiązanie.
diamond_FreestyleInStyle
diamond_FreestyleInStyle

4. Do polakierowania użyłam farby w spray’u w kolorze miedzianym. Z autopsji wiem, że najlepiej „zabieg” przeprowadzać na dworze/balkonie, ale nie w wietrzny dzień, możecie polakierować siebie lub co gorsza swoje ulubione jeansy 😉
aha! i oczywiście pracujcie w rękawiczkach, bo manicure – stracony 🙂

copper_metal_paint_freestyleinstyle

copper pendant_straws_freestyleInStyle

copper pendant_straws_freestyleInStyle

copper pendant_straws_freestyleInStyle

5. Konstrukcję można zawiesić na białej/w kolorze ściany nitce i będzie sprawiała wrażenie, że lewituje.

copper pendant_straws_freestyleInStylecopper pendant_straws_freestyleInStyle

copper pendant_straws_freestyleInStyle

6. Lub użyć jako oprawy oświetleniowej.

copper pendant_straws_freestyleInStylecopper pendant_straws_freestyleInStyleJest to jedna z najprostszych konstrukcji himmeli, ale dzięki swojej prostocie ma wiele zastosowań. Może służyć jako ozdoba przyjęcia urodzinowego jeśli zrobimy ich więcej, w mniejszym rozmiarze, może służyć jako ozdoba regału czy biurka. W okresie świątecznym mogą być to ciekawe dekoracje choinki.

U mnie wygląda tak:

IMG_5412

A poniżej kilka inspiracja do zastosowania we wnętrzach oraz kształty jakie może przybrać Wasze himmeli:

c539a744eaf5becca72b340ae5fdada4
1244b764249fdca5bf8bd04322b2b5d2
0ca4f1785db2025468da3a211bcb65e1
90979a7e4a03d14a67225a2dfeee1fd0

1/2/3/4

Powodzenia z Waszymi projektami!

myname

DI’ZAIN IT FOR CHEAP – HIMMELI COPPER PENDANT

Moją ostatnią obsesją są wszelkiego rodzaju geometryczne oprawy oświetleniowe. Industrialne, trójkątne, w kształcie diamentu czy różne formy icosahedronu. Czarne, złote czy miedziane – wszystkie pasują do mojego wyobrażenia o oświetleniu idealnym – minimalnym. Także geometryczne rzeźby.

Poniżej kilka przykładów wraz z cenami:

1/wanelo.com – himmeli light cage $95 (ok. 342 PLN)
Himmeli Gold light cage

2/ etsy.com – himmeli light diamond pendant cage $255 (ok. 917 PLN)
etsy - himmeli diamond pendant
3/ urbanoutfitters.com – Geo Diamond Pendant $69 (ok. 249 PLN)
b8672c3b37cf6cc870d9047f7a891d7e29060100_028_b4. etsy.com – himmeli diamond modern hanging mobile $164 (ok. 592 PLN)
himmeli diamond black5. etsy.com – star himmeli, modern geometric sculpture $43.00 (ok. 155 PLN)
himmeli starJak widać ceny kształtują się różnie – od rozsądnych po przesadzone, ale wiadomo nie od dziś, że za design jesteśmy gotowi zapłacić krocie.
Zainspirowało mnie to do przeprowadzenia pewnego rodzaju testu w formie DIY – spróbuję sama wykonać taką lampę – nie powinno przecież być kosztowne, ani skomplikowane – kawałek rurki miedzianej, drut i gotowe :). Jednak projekt okazał się bardziej wymagający.

Podsumowanie kosztów:
Rurka miedziana 1 szt (2,5m) – 29 PLN
Drut na kołeczku 0,5mm – 2,50 PLN
Drut ozdobny (20 szt) – 1,90 PLN
Oprawka z kablem – 12,99 PLN
Żarówka LED E27 – 15,99 PLN
(jeżeli ktoś nie ma – obcinak do rur od 12-50 PLN)
Suma: 63 PLN/ 82 PLN

Potrzebne narzędzia:
tools needed - FreestyleInStyle
Kosztowo wyszło całkiem nieźle, zatem do dzieła! 🙂

KROK 1 – Należy określić wymiary poszczególnych elementów składających się na całość. Moja konstrukcja była dosyć prosta i nie wymagała skomplikowanych działań matematycznych. Potrzebowałam 6 rurek o długości 19cm, 6×9,5, 6×6 i 6×5. Długość odmierzałam miarką i zaznaczałam markerem.

cut to size- FreestyleInStyle
cut to size - FreestyleInStyle
cut pipe- FreestyleInStyle

KROK 2 – Najkrótsze odcinki (5cm) należały do bazy mojej konstrukcji, drugi poziom to 6cm odcinki, połączone odcinkami 9,5cm. Ucięłam jak najdłuższy kawałek drutu ozdobnego i łączyłam odcinki, najściślej jak można – długi oraz dwa krótsze – w prostokąty.
STEP 2 - connecting - FreestyleInStyle
STEP 2 - connecting - FreestyleInStyle
STEP 2 - connecting - FreestyleInStyle

KROK 3 – Po połączeniu wszystkich krótkich odcinków otrzymamy bazę. Do bazy dołączamy 19cm odcinki w trójkąty – najpierw dwa długie do jednego krótkiego następnie długi do długiego boku i krótkiego.
base - FreestyleInStyle
connecting long pieces base - FreestyleInStyle
KROK 4 – Stabilizowanie konstrukcji. Drucik ozdobny (0,5mm) jest bardzo miękki i nie do końca wytrzymywał ciężar rurek. Postanowiłam usztywnić kształt przez dodanie grubszego drutu (zielony). Przeciągęłam najpierw po okręgu przez wszystkie odcinki podstawy i poziom wyżej, następnie w pionie. Na szczycie poskręcałam końcówki drutu między sobą i odcięłam wystające końcówki.
stabilising construction - FreestyleInStyle
stabilising construction - FreestyleInStyle
KROK 5 – Dodanie kabla oraz żarówki zgodnie z przeznaczeniem – podstawa lampy lub lampa wisząca.

Efekt końcowy:
Jako lampa wisząca
final result - FreestyleInStyle
final result - FreestyleInStyle
oraz jako podstawa lampy stojącej:

IMG_1800
IMG_1839
IMG_1816
IMG_1828 IMG_1821
IMG_1875

Uchylam rąbka tajemnicy i oto wycinek mojej sypialni.
Jeszcze kilka miesięcy temu było w niej tylko łóżko 😉

IMG_1856
IMG_1867 IMG_1884

IMG_1803

W przyszłości planuję bardziej skomplikowane wersje himmeli. Na początek jednak nie rzucałam się z motyką na księżyc. Mam nadzieję, że Wam się podoba i że sami spróbujecie wykreować coś z niczego do Waszego domu. Jeżeli tak podzielcie się ze mną swoimi odczuciami w komentarzach 🙂

Dzięki!

myname

DIˈZAIN IT FOR CHEAP – DIY SIMPLICITY SWEATSHIRT

Pod koniec roku sortowałam zawartość mojej szafy zgodnie z zasadami 5S ;). Część ubrań, tych których nie nosiłam przez ostatni rok, oddałam znajomym lub wrzuciłam do kontenerów. Znalazłam bluzę, którą kupiłam kilka lat wcześniej i nie przekonywał mnie nadruk, a była nieznoszona (nie znosiłam jej!) :).
Jednak jest czarna (czyli super), więc postanowiłam poddać ją recyklingowi (#fashionrecycling).

At the end of the year my wardrobe has undergone a 5S project ;). Part of the clothes, the ones I did not wear throughout the last year, I gave away either to my friends or tocharity. However, I found a sweatshirt that I bought several years back and it was still in perfect condition (well… I did not have the chance to wear it ;p). It’s advantage was the colour – black (great!), so I decided it deserved a new life, a simple life 🙂 (#fashionrecycling)

Wielkie umysły zawsze hołdowały prostocie.
Steve Jobs jest dla mnie inspiracją na co dzień:
Great minds have always praised simplicity.
Steve Jobs is one of my inspirations on a daily basis:
SIMPLE - Steve Jobs
tak jak Coco Chanel:
and Coco Chanel:
SIMPLICITY - Coco Chanel
tego się trzymam. (!)
this is what I stick to. (!)

Stąd więc pomysł na napis SIMPLICITY (przeciwieństwo do tego nadruku, który już był na bluzie). Napis wygląda jak napisany na maszynie – nie wyszedł idealny, ale przecież ja też nie jestem 😉
Therefore, I decided on an idea for a SIMPLICITY sweatshirt (totally opposite to what was on the sweatshirt in original). The inscription looks like it was typed with a typewriter – well, it’s not perfect, but I am not as well 😉

 
Do wykonania potrzebowałam/ I needed:
Stara bluza, (w tym przypadku czarna bluza z nadrukiem)/old sweatshirt
stary t-shirt, (w tym przypadku biały)/ old white t-shirt
wydruk napisu (SIMPLICITY)/ SIMPLICITY printout
czarna farba do odzieży/ black fabric paint
gąbeczka do farby/ little paint sponge
biała nić i igła/ white thread and a needle
nożyczki i precyzyjny nożyk/ scissors and a utility knife
papier do pieczenia/ freezer paper
Podsumowanie kosztów: koszt farby 8,50 PLN
(z czego farby wykorzystałam 1/10, czyli na 1 szt wychodzą grosze)
Cost summary: paint cost (1/10 of the container)

KROK 1: Czarną farbą zamalować wzór na bluzie.
STEP 1: Paint over the original iron-on with the black paint.
Simplicity - FreestyleInStyle   Simplicity - FreestyleInStyle
Simplicity - FreestyleInStyle
KROK 2: Odmierzyć prostokąt potrzebny do zakrycia wzoru i wyciąć z białego t-shirtu.
STEP 2: Cut out a rectangle from the white t-shirt to cover the iron-on.
Simplicity - FreestyleInStyle
KROK 3: Wyciąć napis z wydruku (opcjonalnie odrysować na papierze do pieczenia i wyciąć nożykiem).
STEP 3: Cut out the letters from the printout (optional – transfer the design onto a freezer paper and cut out with a precision knife).

Simplicity - FreestyleInStyleSimplicity - FreestyleInStyle
KROK 4: Przykleić taśmą napis do białego materiału i ruchem stemplującym nanieść czarną farbę.
KROK 5: Delikatnie zdjąć folię z napisu i zostawić do wyschnięcia ok 2h.
STEP 4: Place the inscription on the white piece of fabric and secure with a self adhesive tape. Start covering the inscription, using the black paint, with a stamp over movement of the sponge.
STEP 5: Carefully remove the paper and leave to dry for about 2h.
Simplicity - FreestyleInStyle
Simplicity - FreestyleInStyle
KROK 6: Przyfastrygować prostokąt materiału do bluzy.
STEP 6: Baste the white rectangle with SIMPLICITY to the sweatshirt.

Simplicity - FreestyleInStyle
KROK 7: Nosić z dumą 🙂
STEP 7: Wear proudly 🙂

Simplicity - FreestyleInStyle   Kliknij, aby powiększyć:
   Click to enlarge:

                Simplicity - FreestyleInStyle    Simplicity - FreestyleInStyle    Simplicity - FreestyleInStyle

Wiem, że tego typu tutoriali jest pełno w sieci, aczkolwiek świetne jest to jak wiele mamy możliwości, które ogranicza jedynie nasza wyobraźnia! Mogę odfastrygować naszywkę i zmienić jej kolor i napis – ilość kombinacji: nieograniczona.
I know that the Internet is swamped with this type of tutorials, however it’s amazing how many possibilities we have with this method – limited only by our imagination! I can re-baste the tab and change it’s colour or the word itself – the amount of combinations: limitless.

Można w ten sposób zrobić wyjątkowe poszewki na poduszki, zasłony i wszystko będzie dopasowane do naszego stylu.
You can make your own amazing, custom pillow cases or curtains and make them according to your style.

Porada/Advice:
1. Najpierw wypierzcie materiał, na którym będziecie malować. Na etykiecie mojej farby napisane jest, że do prania nadaje się dopiero po 3 tygodniach :)/
Wash fabrics before painting. The instruction on my paint says it needs 3 weeks before first wash.
2. Poprawki lepiej robić tym kolorem, którego używaliście do robienia napisu./
Make the corrections with the colour you used to make the inscription.

3. Papier do pieczenia odginał mi się w trakcie nanoszenia farby, więc następnym razem użyję grubego papieru A4./
Freezer paper started to fold during painting, so the next time I will use the printout on a thick A4 sheet.

Też zrobiliście takie przemiany? Podzielcie się ze mną nimi w komentarzach.
Aha! Bluza bierze udział w konkursie Zaladno #zalandodiy.
Trzymajcie kciuki! 😉

Did you make any projects similar to this one? Please share them with me in the comments. And o! I submitted the sweatshirt to Zalando DIY contest #zalandodiy. Keep your fingers crossed! 😉

Dzięki!
Thx.
myname